Blog

Służbowe szkolenia i podróże, czyli o motywacyjnej ściemie do kwadratu!

Zdobywanie wiedzy wcale nie jest rzeczą tanią. Same studia, chociaż dla wieku wybierających uczelnie państwowe są wciąż bezpłatne, to na samych studiach dzisiaj nauka zdecydowanie się nie kończy. Patrząc na to jak dynamicznie zmienia się świat dookoła, jesteśmy zmuszeni uczyć się przez całe życie, bo raz zdobyta wiedza dezaktualizuje się bardzo szybko. Kursy, szkolenia, warsztaty, studia podyplomowe to dość drogie inwestycje. Nic więc dziwnego, że firmy tak chętnie szkolą pracowników we własnym zakresie. Z jednej strony mają wpływ na dobór tematyki i treści, a z drugiej strony pracownicy mogą poszerzać swoją wiedzę i umiejętności nie płacąc za to dodatkowych pieniędzy. Dodatkowo, co stanowi czasem bonusową atrakcję, szkolenie odbywa się gdzieś daleko od domu, gdzie zespół może ze sobą spędzić 2-3 dni wieczorami integrując się w swobodniejszej atmosferze. Wydawałoby się – idealny pomysł, w którym wszyscy korzystają. Czy na pewno?

Julitę poznaliśmy na jednym z procesów wdrożeniowych, które przeprowadzaliśmy dla jednej z korporacji z branży modowej. Była jedną z tych osób, na które zleceniodawca projektu prosił, abyśmy zwrócili szczególną uwagę. Pracowała w firmie już 6 lat i była jedną z osób w zespole, wobec której firma miała ambitne plany rozwojowe. Świetnie wykształcona, niezawodna, niezwykle charyzmatyczna. Julita długo nie wiedziała o tym, że firma planuje dla nie awans. Prestiżowy, zagraniczny. To dlatego właśnie Ona otrzymała zaproszenie do uczestnictwa w rocznym cyklu szkoleń w Londynie i coraz częściej towarzyszy swojej szefowej na służbowych kolacjach z zarządem czy gośćmi z zagranicy. Wszyscy jej zazdroszczą i żartują przy kawie, że jeśli kiedyś dopadnie ją grypa, to ma dać znać, bo chętnie wskoczą na jej miejsce choćby na chwilowe zastępstwo.

Kiedy zaczęliśmy spotkania warsztatowe, wszyscy uczestnicy byli już po zrobieniu indywidualnych profili Reiss Motivation Profile. Julita przyszła na nie przygaszona. Do przerwy lunchowej niemal nie zabierała głosu, zapytana o coś odpowiadała grzecznie, ale bardzo zdawkowo i bez zaangażowania. Na wspólnym lunchu nie pojawiła się w ogóle. Popołudniową część szkolenia zaczęliśmy od małej rozgrzewki energetycznej, aby potem poprosić uczestników o wspólne zaplanowanie – ich zdaniem – idealnego tygodnia pracy (z uwzględnieniem już poznanych wcześniej wzajemnych profili motywacyjnych). W tym momencie Julita po prostu wstała i wyszła. Nie wytrzymała. Nikt z nas nie wyszedł za nią. Wiedzieliśmy, że na dylemat, który przed nią stoi, sama musi znaleźć odpowiedź. Choć cieszyliśmy się, że mogliśmy wcześniej pomóc jej namierzyć i nazwać źródła problemu, który tak jej doskwierał.

Julita na początku ucieszyła się na cykl szkoleń w Londynie. Chętnie uczestniczyła w kolacjach służbowych. Czuła się wyróżniona, doceniona i uważała, że to idealny moment na kolejny krok w karierze. Po kilku miesiącach zauważyła jednak, że jej zapał osłabł, na pakowanie walizki miała coraz mniejszą ochotę, a rozmowy przy służbowych kolacjach zaczynały ją coraz mocniej irytować. Kiedy spotkaliśmy się na omówieniu jej profilu motywacyjnego, od razu powiedziała: nie wiem, dlaczego tak się czuję. To nielogiczne!

Metodologia profesora Stevena Reissa ma już ponad 20 lat i świetnie sobie radzi z takimi właśnie z pozoru nielogicznymi frustracjami klientów. Dlaczego z pozoru?

Z 16 motywatorów, które badamy robiąc test online Reiss Motivation Profile, cztery z nich pomogły Julicie zrozumieć własne uczucia i niezaspokojone potrzeby, które za nimi stoją.

Niskie natężenie motywatora kontakty społeczne powoduje, że Julita chociaż uwielbia ludzi i ich towarzystwo, szybciej niż przeciętnie przebodźcowuje się ich obecnością. Codzienna praca, życie prywatne, szkolenie w Londynie i dodatkowe kolacje służbowe spowodowały u niej przeciążenie, którego miała już dosyć. Co ważne, tu nie chodzi o zmęczenie, które po prostu możemy odespać albo chwilowo wspomóc się kolejną kawą. Przy niskim natężeniu kontaktów społecznych intensywną obecność z ludźmi trzeba równoważyć ciszą i czasem spędzanym bez ludzi, bo tylko wtedy następuje regeneracja i tworzenie się miejsca na nowe bodźce.

Julitę frustrowało również, że drugi raz z rzędu musiała odwołać kolację z mężem. Taką rytualną, ważną dla ich małżeństwa, na którą od lat spotykali się tylko we dwoje w każdy pierwszy piątek miesiąca. Jedni mogą powiedzieć: oj tam, bez przesady. Przecież takie rzeczy można łatwo nadrobić. Technicznie tak, ale Julita ma wysokie natężenie motywatora rodzina, co oznacza, że czas spędzany z rodziną jest dla niej bardzo ważny. Jeśli zaniedbuje ten obszar, sukces w żadnym innym obszarze nie zaspokoi deficytu na tym polu.

Im więcej też Julita przebywała z zarządem, z gośćmi z zagranicy i przysłuchiwała się ich rozmowom, tym częściej czuła, że wcale nie pociąga jej bycie w takiej roli jak oni. Duża odpowiedzialność, konieczność ciągłego podejmowania decyzji, no i presja na wyniki wcale nie powodowały, że miała motyle w brzuchu. Wręcz przeciwnie – po każdej takiej kolacji czuła się mocno przytłoczona. Połączenie niskiego natężenia motywatora władza i niskiego natężenia motywatora rewanż powoduje, że Julita owszem- podziwia ambitne cele i plany zarządu, ale wcale sama sobie nie ma ochoty stawiać aż tak ambitnych wyzwań. Zarządzać lubi i umie, czasami, projektowo. Jej potrzeba w tym zakresie jest mała i jeśli zostanie przekroczona poza jej indywidualny próg nasycenia, powoduje frustrację i demotywuje. No i to porównywanie się do innych rynków na świecie? I między działami? Przy niskim natężeniu motywatora rewanż Julita po prostu nie lubi konkurować. To ją nudzi, w ogóle nie interesuje. A żeby miało motywować? Julita woli osiągać cele pokojowo, porozmawiać, porozumieć się, dogadać się po prostu. A kto ma lepiej, kto ma gorzej? Kto dzisiaj wygra, a kto dzisiaj przegra? Dla niej są to sprawy kompletnie nieistotne.

Julita odkryła, że jej konstrukcja osobowości w co najmniej czterech omówionych wyżej aspektach stoi w sprzeczności z rolą i obowiązkami, które na siebie przyjęła. To nie są łatwe momenty w życiu. Choć z drugiej strony tylko one dają szansę na zmianę we właściwym kierunku. A jaki jest właściwy? Dla naszej trwałej motywacji wewnętrznej jedyny właściwy kierunek to taki, w którym żyjemy zgodnie z naszą tożsamością i dostosowujemy życie do siebie, a nie siebie do życia. Bo owszem, możemy się podszkolić, nauczyć, zmienić, dostosować. Tylko za jaką cenę? Czy na pewno warto ją płacić?

 

Poznaj swoje potrzeby i kieruj swoją karierą zawodową tak aby sprawiała ci przyjemność. Poznaj naszą ofertę badań osobistych potrzeb człowieka: https://reissprofile.pl/rmp-indywidualnie/

Poinformuj pracodawcę o specjalnej ofercie dla firm aby w przyszłości mógł lepiej motywować swoich pracowników: https://reissprofile.pl/rmp-dla-firm/

SPODOBAŁ CI SIĘ
TEN TEKST?
podziel się